Wybierz region

Wybierz miasto

    Sylwia Nowak w lipcu zostanie mamą

    Autor: Grażyna Zdrojewska

    2003-06-06, Aktualizacja: 2004-12-18 19:12 źródło: Express Ilustrowany

    Spełniło się marzenie Sylwii Nowak – olimpijki, mistrzyni Polski w tańcach na lodzie i partnerki na lodowisku Sebastiana Kolasińskiego: w lipcu zostanie mamą.

    Spełniło się marzenie Sylwii Nowak – olimpijki, mistrzyni Polski w tańcach na lodzie i partnerki na lodowisku Sebastiana Kolasińskiego: w lipcu zostanie mamą. Wcześniej spełniło się marzenie Sebastiana i snowboardzistki Jagny Marczułajtis, którzy mają już córeczkę Jagódkę.

    Narzeczony Sylwii, Marcin Trębacki uprawia również łyżwiarstwo figurowe i jest nie mniej zachwycony, że będzie tatą. Pochodzi z Gdańska, a do Łodzi przyjechał pięć lat temu, bo miał tutaj lepsze warunki do nauki i treningów.

    Spotkanie po latach

    – Okazało się, że nasza znajomość trwa od dzieciństwa – śmieje się Sylwia. – Ja pierwsze kroki na lodowisku stawiałam w czwartym roku życia, minęły więc już 22 lata!

    Marcin trenuje od siódmego roku życia. Pewnie spotykaliśmy się na zawodach i zgrupowaniach, chociaż nie bardzo kojarzę Marcina. Poznałam go tak naprawdę, kiedy przyjechał do Łodzi, a zaczęliśmy spotykać się trzy lata temu. Pierwsza randka? Arturówek, piękna jesień. Ponieważ tych treningów zawsze było bardzo dużo, mówiłam, że fajnie byłoby pójść kiedyś do parku i „poszurać” liśćmi. Długo spacerowaliśmy i rozmawialiśmy. Mamy wiele wspólnego. Nawet dzieciństwo mieliśmy podobne. Nasze losy były bardzo podobne. To nas zbliżyło.

    – Zafascynowały mnie jej oczy, wygląd i to, jak się zachowuje. – I poczucie humoru – mówi Marcin.

    Marcin i Sylwia od dzieciństwa ciężko pracowali.

    Wspomina Sylwia:

    – Od 8 do 14 trwały zajęcia w szkole sportowej. Od 15 do 17 był trening, potem balet lub tańce, które trwały do 18. W domu zjadałam obiad, odrabiałam lekcje, a od 21 do 23 znów trenowałam. Ciężka praca, ale ja to kocham i zawsze kochałam.

    Nie będzie rozstania ze sportem

    Po urodzeniu dziecka Sylwia wcale nie zamierza rozstać się z łyżwiarstwem, bo bez tego nie potrafi już żyć.

    – Nie jest jeszcze zdecydowane czy nadal będziemy z Sebastianem Kolasińskim tworzyć parę na lodzie – mówi Sylwia. – Być może będziemy parą trenerów. Wszystko zależy od tego, jak z Marcinem poradzimy sobie po urodzeniu dziecka i jak szybko wrócę do formy. Natomiast jest pewne, że do sportu wrócę.

    Oboje marzyli o dziecku. Byli szczęśliwi, kiedy lekarz potwierdził, że Sylwia jest w ciąży. Od początku wiedzieli, jaka będzie płeć dziecka i od początku mieli wybrane dla niego imię. Ale to ma pozostać ich słodką tajemnicą.

    – Mamy już sporo rzeczy dla maleństwa – cieszy się Sylwia. – Mnóstwo uroczych ciuszków po 2,5-letnim Michałku, chrześniaku, który jest synkiem mojego przyszywanego brata. Czekają już zabawki, podgrzewacz, łóżeczko z pościelą, a nawet nocniczek.

    Sylwia i Marcin studiują. Ona – na ostatnim roku Wydziału Fizjoterapii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Chciałaby zamknąć sesję przed urodzeniem dziecka i wie, że będzie ciężko, bo czeka ją jeszcze pięć egzaminów. Marcin za pół roku skończy fizjoterapię w Medycznym Studium Zawodowym.

    Najbardziej trapią ich problemy finansowe. Sportsmenka, która decyduje się na urodzenie dziecka, pozbawiona zostaje stypendium i jakichkolwiek świadczeń zdrowotnych.

    – Jest to wielka niesprawiedliwość – uważa Sylwia. – Ja mam 26 lat, a przez 22 lata życia ciężko pracowałam. Dziwne, że nikt dotąd nie zajął się tym problemem. Przecież każda kobieta ma prawo do godnego urodzenia dziecka. To jest cień, który kładzie się na naszym szczęściu.

    Marzenia muszą się spełnić

    Najważniejsze, aby wszystko szczęśliwie ułożyło się z dzieckiem, żeby było zdrowe, aby wspólnie z Marcinem dać sobie ze wszystkim radę.

    – Nasi bliscy bardzo się ucieszyli na wiadomość o dziecku – zwierza się Marcin. – Wiedzieli, że bardzo tego chcemy, pragniemy. Niecierpliwili się tylko, że tak długo kazaliśmy im czekać na szczęśliwą nowinę.

    W przyszłości nie będą dziecka zmuszać do uprawiania sportu, ale intuicja im podpowiada, że na pewno będzie sportowcem.

    – Ja w każdym razie pokażę dzidziusiowi lodowisko. Jeżeli mu się spodoba, to dlaczego nie? Nie będę go odwodzić od jazdy na lodzie. Przekonałam się, że to jest świetna szkoła życia. Dzięki treningom nauczyłam się dyscypliny i odpowiedzialności, współpracy z ludźmi – takie jest stanowisko Sylwii.

    – Na pewno będzie sportowcem. Wybierze taką dyscyplinę, która mu się spodoba. Chciałbym, żeby dziecko zainteresowało się dyscyplinami zespołowymi, siatkówką, piłką nożną. Podoba mi się atmosfera pracy w zespole sportowców – mówi Marcin.

    – To będzie na pewno bardzo żywe dziecko sądząc po tym, jak teraz rozrabia w brzuchu – śmieje się Sylwia. – Pewnie będzie piłkarzem, no ewentualnie zapaśnikiem.

    Optymizm i pogodę ducha pozwala młodej parze zachować również to, że zawsze mogą liczyć na pomoc mamy Marcina – Ewy i mamy Sylwii – Neli.

    Sonda

    Czy masz zaufanie do Pogotowia Ratunkowego?

    • Nie (68%)
    • Tak (32%)