Wybierz region

Wybierz miasto

    Świat według wysokich

    Autor: Joanna Leszczyńska

    2002-07-05, Aktualizacja: 2004-12-18 00:28 źródło: Polska Dziennik Łódzki

    Polacy rośli szybciej niż zmieniały się kryteria określania wzrostu w rysopisie w dowodach osobistych. Dopiero od stycznia 2001 roku wycofano, pochodzące jeszcze z lat 50., stare kryteria.

    Polacy rośli szybciej niż zmieniały się kryteria określania wzrostu w rysopisie w dowodach osobistych. Dopiero od stycznia 2001 roku wycofano, pochodzące jeszcze z lat 50., stare kryteria. Według nich mężczyzna, mierzący 171 cm miał wpisane do dowodu wzrost wysoki, który dziś uchodzi raczej za średni.

    Obecnie wprowadzono obowiązek podawania wzrostu w centymetrach, tak jak w paszportach, ale stare dowody zachowują ważność.Automatycznie pochylają się we wszystkich drzwiach, by się nie uderzyć. Biegają po sklepach w poszukiwaniu dużych butów. Z drugiej strony są „specjalistami” od wieszania zasłon i wkręcania żarówek.

    Nikt z domowników nie zrobi tego sprawniej od nich. Ludzie wysokorośli – jak określa ich medycyna. Dziś coraz rzadziej czują się inni. Bo jest ich coraz więcej. Czy jednak nie mają żadnych problemów?

    16-letni Paweł Potakowski o wzroście194 cm zawsze był wyższy od rówieśników. Już w trzeciej klasie podstawówki wystawał ponad niektórych kolegów z ósmej klasy. Pamięta śmieszną sytuację, kiedy już stał z szeroko rozstawionymi nogami i nagle zobaczył, że przebiegło między nimi dwoje pierwszaków z podstawowki.

    – Kompleksów nigdy nie miałem – mówi Paweł. Śmiejąc się pokazuje zdjęcie z przedszkola, gdzie znacznie góruje nad innymi dziećmi. Jeśli coś mu przeszkadza, to tylko to, że niższe dziewczyny tańczą z nim na palcach.

    – To moi koledzy żartują, że przy mnie nabawią się kompleksów. Jeden z nich bardzo by się nawet ucieszył, gdyby mnie przegonił. Gra w koszykówkę i bardzo mu na tym zależy.

    Jednak to Paweł był, jak dotąd, najwyższym uczniem w I Gimnazjum w Łodzi.

    Rekordzistką wśród dziewczyn w tej szkole była 16-letnia Weronika Kowalska. Weronika ma 187 cm i już jest wzrostu taty. Rosła intensywnie do szóstej klasy. Siostry też są wysokie. Najniższa ma około 10 cm mniej.
    Rośniemy

    – Mamy do czynienia ze zjawiskiem przyspieszenia rozwoju biologicznego człowieka i osiągania przez kolejne pokolenia ludzi większych wymiarow ciała, zwłaszcza wysokości – wyjaśnia dr n. med. Maciej Hilczer, endokrynolog z Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi.

    – Zjawisko to w różnym stopniu dotyczy nacji na całym świecie. Mają na to wpływ czynniki genetyczne, cywilizacyjne i żywieniowe.

    Kolejne pokolenia Polaków są coraz wyższe. W ciągu dwudziestu lat średni wzrost osiemnastoletniej dziewczyny zwiększył się o 2,5 cm i wynosi obecnie 166 cm, a chłopców w tym samym czasie zwiększył się o 3 cm. Średni 18-latek mierzy obecnie 179 cm. Nic dziwnego, że do poradni endokrynologicznej Instytutu CZMP przychodzą zupełnie zdrowe dziewczyny o wzroście 155 cm, których rodzice są niskiego wzrostu i zalewają się łzami, że chciałyby jeszcze urosnąć.

    Dr Maciej Ćwirko-Godycki, lekarz rodzinny z Łodzi, który ma 196 cm wzrostu, niedawno był w Chinach. Wielu tubylców prosiło go o pozowanie do wspólnej fotografii... W Europie to się nie zdarza.

    Doktor z własnej woli zaprzepaścił szansę przekroczenia 2 metrów. Zaniepokojony szybkim tempem wzrostu na początku liceum poszedł na badania. Miał wtedy 180 cm.

    – Badania wykazały, że urosnę jeszcze 30 cm. Choć grałem w siatkówkę i koszykówkę, nie chciałem być aż taki wysoki, bo nie myślałem o karierze sportowej.

    Było to w latach 70. Dr Ćwirko-Godycki pamięta uciążliwości w korzystaniu z autobusów, które były za niskie, czy z kupowaniem ubrań, butów.

    – Cieszę się, że kuracja poskutkowała, gdyż przy 210 czułbym się niekomfortowo – do dziś mieszkania i samochody nie są dostosowane do tak wysokich. Teraz czuję się wysoki, ale przynajmniej mieszczę się wszędzie. Tyle że kupując samochód, muszę zwracać uwagę, czy mieszczą mi się nogi i jak lecę samolotem to proszę o specjalne miejsce.

    Paweł Potakowski też nie chciałby przekroczyć dwóch metrów.

    – Widziałem chłopaka, który żeby się zmieścić w autobusie, stał z głową wsuniętą w otwór na wywietrznik... Kiedy tylko będę się zbilżał do dwóch metrów pójdę do lekarza, żeby zahamować wzrost. Widzę jednak, że na szczęście rosnę już coraz wolniej.

    Rośnie akceptacja dla wysokich

    Najwyższa pacjentka dr Hilczera miała 184 cm wzrostu, pacjent – 215. Zdaniem doktora, coraz rzadziej zdarzają się przypadki, że ludzie wysokorośli szukają pomocy u lekarza, chcąc ograniczyć wzrost. Zwykle przychodzą, by sprawdzić, czy wysoki wzrost nie ma podłoża patologicznego, np. nie towarzyszy mu gruczolak przysadki, co zresztą zdarza się w tym przypadku rzadko.

    – W ciągu roku w naszej poradni mamy kilkunastu pacjentów wysokorosłych, z czego terapii ograniczającej wzrost poddają się jednostki – mówi dr Hilczer. – Terapia farmakologiczna nie jest obojętna dla zdrowia i dlatego trzeba rozważyć, czy w danym przypadku warto ją podjąć.

    Dziewczyny coraz bardziej tolerancyjne

    Najczęściej na kurację, ograniczającą wzrost decydują się dziewczęta. Chłopcy rzadziej, gdyż powszechnie uważa się, że bardzo wysoki wzrost jest atrybutem męskiej urody.

    – Wyraźnie jednak zwiększyła się granica akceptacji wysokiego wzrostu przez dziewczyny – mówi dr Hilczer.

    – Dziesięć lat temu było to 175 cm, dziś – 180 cm. Tłumaczę tym wysokim: „zaczniesz trenować koszykówkę i poznasz fajnego chłopaka”. Jak któraś odnajdzie w sobie tego ducha sportowego, jest łatwiej. Także chłopców zachęcamy, by spróbowali znaleźć swoje miejsce w sporcie. Problem się zminimalizuje, albo w ogóle zniknie. Zresztą uprawianie sportu i gimnastyki jest w przypadku wysokich wręcz wskazane, gdyż za wysokim wzrostem nie nadąża przyrost mięśni. Wielu wysokich ma wady postawy, gdyż często garbią się, chcąc ukryć wysoką sylwetkę.

    Ducha sportowego odkryły w sobie nasza znakomite koszykarki: siostry Małgorzata, Kasia i Marta Dydek, także Elżbieta Trześniewska.

    – Przestałam się martwić moim wzrostem, kiedy zaczęłam grać w koszykówkę – mówi pani Elżbieta, która ma 190 cm. – Od tego czasu bywam w takich środowiskach, gdzie nieprzeciętność i tolerancja jest normalnością. Przyznam jednak, że w Polsce, w przeciwieństwie do Zachodu, jeszcze komentuje się na ulicy czyjś wysoki wzrost. Małgosia Dydek, która ma 213 cm, słyszy nieraz na ulicy ironiczne docinki.

    Elżbieta Trześniewska mówi, że jest wolna od kompleksów. Uwielbia chodzić w butach na wysokich obcasach. Nawet jak idzie na imprezę z mężem, swoim trenerem, niższym od niej o 10 centymetrów.

    – Nie było dla mnie ważne, by mąż był ode mnie wyższy. Wiele koszykarek, choć może wybierać wśród wysokich koszykarzy, ma mężów niższych od siebie...

    – Obracamy się w kręgu koszykarzy, ale wcale to nie znaczy, że szukamy chłopaków wśród sportowców – mówi Marta Dydek, namłodsza i najniższa z sióstr, mierząca 193 cm, która jako nastolatka brała leki na zahamowanie wzrostu.

    Maria Dydek, mama sławnych sióstr (186 cm wzrostu): – Na początku były przezwiska, ale teraz to ludzie nie patrzą na nie jak na wysokie dziewczyny, ale jak na wysokie koszykarki.

    Świeżo upieczona łódzka icealistka, Weronika Kowalska (187 cm), jak ma ochotę, wkłada wysokie obcasy. Próbuje sił jako modelka.

    Weronika nie widzi żadnych minusów swojego wysokiego wzrostu. – Na koncertach wszystko dobrze widzę – żartuje.
    Nie przewiduje też komplikacji natury towarzysko–uczuciowej, gdyż, jak twierdzi, nie brakuje dziś bardzo wysokich chłopców.

    Nietuzinkowi

    Dziś wysokorośli nie narzekają już na problemy z kupnem dużych ubrań. Gorzej jest z butami. Bardzo trudno jest kupić buty powyżej 44 rozmiaru.

    – Szczególnie wyjściowe – mówi Karol Saloni, student prawa UŁ, który ma 197 cm i nosi 49 rozmiar buta.

    Łóżko można zamówić na miarę. Niestety, Małgosia Dydek nie mieści się w żadnym szpitalnym łóżku, a nawet na zagranicznych zgrupowaniach łóżko bywa dla niej za krótkie.
    Plusem jest to, że wysokorośli rzucają się w oczy.

    – Wysoki wzrost jest moją cechą charakterystyczną, a zawsze lepiej, kiedy człowieka coś wyróżnia – mówi Paweł Potakowski. – Każdy mnie zamiętuje na zasadzie „to ten wysoki Paweł".

    Sonda

    Czy masz zaufanie do Pogotowia Ratunkowego?

    • Nie (68%)
    • Tak (32%)