Wybierz region

Wybierz miasto

    Serce miał gołębie...

    Autor: Tomasz Kowalski

    2000-06-05, Aktualizacja: 2009-08-21 13:24 źródło: Express Ilustrowany

    W ciasnym pokoiku na parterze kamienicy przy ul. 6-Sierpnia zginął w sobotę 36-letni mężczyzna. Sąsiedzi twierdzą, że się powiesił. Choć lekarz z wezwanej karetki pogotowia miał co do tego poważne wątpliwości, to ...

    W ciasnym pokoiku na parterze kamienicy przy ul. 6-Sierpnia zginął w sobotę 36-letni mężczyzna. Sąsiedzi twierdzą, że się powiesił. Choć lekarz z wezwanej karetki pogotowia miał co do tego poważne wątpliwości, to rodzina i sąsiedzi są przekonani, że zabił się sam, bo dłużej już nie potrafił żyć w skrajnej nędzy, bez żadnej nadziei na poprawę losu.

    Lekarz nie wykluczał jednak, że ktoś mógł do tej śmierci rękę przyłożyć. Dlaczego? Nie spodobało mu się nietypowe ułożenie zwłok, nie bardzo też chciał wierzyć, by cienki hak żyrandola mógł wytrzymać ciężar przynajmniej 70 kilogramowego ciała.
    Co naprawdę się wydarzyło, wyjaśni dopiero prokurator. Relacje sąsiadów dużo nie wyjaśniają.
    - Rano trochę we trzech piliśmy, ale ja położyłem się spać - opowiadał sublokator powieszonego. - Wstałem koło 11.00, wchodzę do niego, a ten wisi na żyrandolu. Zaraz go odciąłem. Ale już było za późno.
    Rodzina zmarłego nie kryła, że powodów do desperackiej decyzji mu nie brakowało.
    - Powiesił się bo nie miał z czego żyć - brat nieżyjącego prawie krzyczał. - Pracy nie miał, zasiłku nie miał. Od sąsiadów czasem talerz zupy dostał. Nam też się nie przelewa. Nie zawsze człowiek mógł mu pomóc. Z opieki społecznej dwa razy na rok po 50 złotych dostał. Wszystko przez ten cholerny rząd. Oni o sobie myślą, o aborcji i pornografii. Nie o ludziach Jeszcze trochę a dojdzie do tego, że ich powywieszamy na latarniach.
    - Jak jeszcze z matką mieszkał, to dawali sobie radę. Z banku go wyrzucili, ale miał zasiłek, ona rentę. Potem, jak umarła, było coraz gorzej - krewna zmarłego wciąż nie mogła uwierzyć w to, co się stało. - Takie gołębie serce miał. I honorowy był. Wolał nie zjeść niż o pomoc prosić. Pracy nie mógł dostać, bo miał chore oczy. Kto te jego grube szkła zobaczył, nie było o czym mówić. Długów w końcu narobił, nie miał z czego oddać... Nachodzili go z tego Providenta, żeby pożyczkę odebrać. A już myślałam, że będzie lepiej, przecież dogadaliśmy się, że po 20 ja im zapłacę...
    - Coraz więcej będzie takich - ze złością dorzucił stojący obok sąsiad. - Idzie się do prywatnego, o pracę pyta, to on mówi, że jest, owszem, ale za najniższą stawkę. 700 złotych mi da. Brutto. To na rękę zostaje 400. I co, jak mam 307 złotych czynszu? Teraz jeszcze gdzieś dorobię, bo młody jestem. Ale za parę lat co będzie?

    Sonda

    Czy masz zaufanie do Pogotowia Ratunkowego?

    • Nie (68%)
    • Tak (32%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.