Wybierz region

Wybierz miasto

    Przeklęte miejsce na egzamin - WORD zaleca omijanie ronda Solidarności

    Autor: Adam Kuźmicki

    2008-12-30, Aktualizacja: 2008-12-30 05:17 źródło: Polska Dziennik Łódzki

    Rondo Solidarności spędza sen z powiek kandydatom na kierowców. Czekający na egzamin praktyczny kursanci najbardziej boją się właśnie tego miejsca. - Rondo Solidarności rzeczywiście obrosło mitami - przyznaje ...

    Rondo Solidarności spędza sen z powiek kandydatom na kierowców. Czekający na egzamin praktyczny kursanci najbardziej boją się właśnie tego miejsca.

    - Rondo Solidarności rzeczywiście obrosło mitami - przyznaje Zbigniew Skowroński, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Łodzi. - Zalecamy naszym egzaminatorom, żeby nie jeździli tamtędy.

    Skowroński podkreśla jednak, że do egzaminatorów może tylko apelować. Przy każdym egzaminie na prawo jazdy kategorii B egzaminator sam ustala trasę przejazdu. Przez 40 minut przyszły kierowca powinien pokonać różne rodzaje skrzyżowań, także równorzędne i takie o ruchu okrężnym. Rondo Solidarności ma tę zaletę - przynajmniej dla egzaminatorów - że jest stosunkowo blisko siedziby WORD.

    - To bardzo ruchliwe miejsce, trzeba się pchać, żeby przejechać - doświadczenia z kursu wspomina Agata Pierzchałka, oczekująca na egzamin. - Podobno egzaminatorzy często każą tamtędy przejeżdżać.

    Zbigniew Skowroński przyznaje, że rondo Solidarności jest źle oznakowane.

    - Gdy usłyszy polecenie jazdy na wprost, kursant nie wie, czy jechać Kopcińskiego, czy Uniwersytecką - wyjaśnia. - Ze znaków poziomych niewiele wynika.

    Kolejnym problemem jest strach przed przejechaniem okrytego złą sławą ronda.

    - Zdarza się, że zdający egzamin, widząc, gdzie jedzie, zaczyna panikować i popełnia podstawowe błędy, wcale nie wynikające z organizacji ruchu w tym miejscu - dodaje dyrektor Skowroński.

    Ronda obawia się Radosław Fijałkowski.

    - To chyba jedno z największych łódzkich skrzyżowań, łatwiej tam popełnić jakiś błąd - tłumaczy swój strach przed egzaminem. - Na pewno instruktorzy inaczej podchodzą do kursantów niż egzaminatorzy.

    Rondo nie przeraża natomiast Michała Pierzchałki, na egzamin czekającego razem z siostrą.

    - Niby każdy boi się tego miejsca, ale ja umiem tamtędy przejechać.

    Dyrektor WORD uważa, że większym problemem są ciągłe remonty i zmiany na łódzkich ulicach. - Uczulamy egzaminatorów, żeby nie jeździć w takie miejsca - zapewnia Zbigniew Skowroński. - Często kursanci trafiają na stare znaki, sprzeczne z sytuacją na jezdni, i nie wiedzą co robić. Ewentualne pomyłki powinny być wtedy rozstrzygane na ich korzyść.

    Skowroński uważa, że jeżeli mimo próśb i apeli egzaminator konsekwentnie jeździ w rozkopane rejony miasta, to znaczy, że chce oblać zdającego.

    - Jeżeli są takie sytuacje, to podejrzewam, że egzaminatorzy doprowadzają do nich z premedytacją - podkreśla.- Na szczęście to się zdarza bardzo rzadko.

    Innym problemem kandydatów na kierowców jest lokalizacja WORD na końcu ślepej ulicy Smutnej. Przed każdymi świętami tłok na początku ulicy, przy cmentarzach, uniemożliwia naukę jazdy i egzaminowanie przyszłych kierowców. Dlatego szefostwo WORD stara się o przebicie Smutnej do Stokowskiej.

    - Obecna dyrekcja zarządu dróg zapewnia, że w przyszłym roku sprawa może być brana pod uwagę - liczy Zbigniew Skowroński.


    Zmienne trasy
    Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Łodzi zatrudnia 50 egzaminatorów. Trasę egzaminu na prawo jazdy kategorii B każdy egzaminator za każdym razem układa od nowa.
    Inaczej wyglądają egzaminy dla motocyklistów i kierowców niewielkich pojazdów do 550 kg (kategorie A i B1). Trasy egzaminów są znane wcześniej. Starający się o prawo jazdy w każdej z tych kategorii musi przejechać przez rondo Solidarności.
    W przypadku kategorii B w Łodzi egzamin z jazdy po mieście zdaje co czwarta osoba. W mijającym roku egzamin zdawało 45 tysięcy kandydatów na kierowców. Na egzamin praktyczny czeka się maksymalnie tydzień od zakończenia części teoretycznej.




    Sonda

    Czy masz zaufanie do Pogotowia Ratunkowego?

    • Nie (68%)
    • Tak (32%)