Wybierz region

Wybierz miasto

    Noworodki czekają na adopcję

    Autor: Liliana Bogusiak

    2000-05-24, Aktualizacja: 2009-08-21 13:24 źródło: Express Ilustrowany

    W Łodzi coraz więcej osób oddaje do adopcji nowo narodzone dziecko. Zrzekających się jest znacznie więcej niż chcących adoptować noworodki. W ostatnich 6 tygodniach w ośrodku adopcyjnym Towarzystwa Przyjaciół Dzieci ...

    W Łodzi coraz więcej osób oddaje do adopcji nowo narodzone dziecko. Zrzekających się jest znacznie więcej niż chcących adoptować noworodki. W ostatnich 6 tygodniach w ośrodku adopcyjnym Towarzystwa Przyjaciół Dzieci było 20 zgłoszeń. Tyle co w tym samym ośrodku w całym ubiegłym roku. - Decyzję o oddaniu dziecka do adopcji kobieta podejmuje już w trakcie ciąży - mówi Małgorzata Marczak, pracownik socjalny szpitala CZMP, która od 7 lat zajmuje się adopcjami. - Przychodząc na porodówkę pacjentki są już pewne swojej decyzji.
    Zdarza się, że jeszcze w czasie ciąży kobieta zgłasza w Ośrodku
    Adopcyjnym przy TPD lub Diecezjalnym Ośrodku Adopcyjnym, że po urodzeniu odda dziecko do adopcji. (Dokończenie ze str. 3)
    - Zawsze dokładnie badamy motywy takiej decyzji - mówi Henryka Stępień, dyrektor Ośrodka Adopcyjnego przy TPD. - Rozmawiamy z małżonkami, a jeśli w rodzinie są duże dzieci, to również ich opinię chcemy poznać. Nie rozmawiamy z rodziną, jeśli kobieta ukrywa ciążę przed domownikami i gdy samotna matka wyraźnie sobie tego nie życzy.
    - Jeśli po rozmowie z nami nadal chcą oddać dziecko, to szanujemy ich decyzję - mówi dyrektor ośrodka.
    W Archidiecezjalnym Ośrodku Adopcyjnym zgłoszeń noworodków nie jest więcej niż w latach ubiegłych.
    - My przede wszystkim prowadzimy prace w kierunku przywrócenia dziecka do rodziny naturalnej - mówi Anna Kowalska, dyrektor ośrodka. - Sprawdzamy jakie dochody ma rodzina, w jakich warunkach żyje i jak do dziecka samotnej matki odnosi się jego ojciec. Pracownicy kontaktują się z dalszą rodziną ciężarnej: matką, wujkiem, ciotką czy dziadkami. Zachęcają ich, by pomogli w utrzymaniu dziecka. - Gdy jednak matka nadal upiera się przy swojej decyzji, to pomagamy jej przeprowadzić adopcję - dodaje Anna Kowalska.
    Ze statystyk wynika, że na oddanie do adopcji kolejnego dziecka decyduje się znacznie więcej małżeństw niż samotnych matek. Bywa, że oddają już drugie dziecko. Swoją decyzję motywują trudną sytuacją życiową. - Są to rodziny, które przez lata normalnie funkcjonowały - dzieli się swoimi spostrzeżeniami dyrektor ośrodka TPD. - Teraz problemy ich przerosły: bieda, niezaradność życiowa i idący za tym zasiłek z opieki społecznej jako jedyne źródło utrzymania.
    - W naszej kulturze odrzucenie dziecka zalicza się do patologii - stwierdza Henryka Stępień. - Jednak patologia rozumiana jako nadużywanie alkoholu i popełnianie przestępstw nie zrzeka się dzieci. Ich los dziecka po prostu nie interesuje.
    Niektórzy rodzice oddający maluszka do adopcji myślą o zabezpieczeniu dziecku przyszłości. Interesuje ich do jakiej rodziny trafi dziecko. Są i tacy, którzy dzwonią po latach z pytaniem czy ich dziecku jest dobrze.
    Pod koniec ubiegłego roku kolejnego dziecka zrzekło się małżeństwo z trojgiem dzieci. Żona straciła pracę w lipcu, a mąż w październiku. Uznali, że czwórki nie wychowają.
    Upragnioną córeczkę oddali do adopcji rodzice dwóch synów. Czteroosobowa rodzina mieszkała na 12 metrach kwadratowych i utrzymywała się z zasiłku dla bezrobotnych.
    Teoretycznie nie ma możliwości kontaktu między zrzekającymi się a adoptującymi rodzicami. Przyszli rodzice nie mogą znać danych osobowych naturalnych rodziców. Znają jednak wywiad środowiskowy. Wiedzą w jakim są wieku i czy dziecko ma rodzeństwo. Zawsze są informowani o ewentualnej chorobie psychicznej lub upośledzeniu fizycznym w rodzinie dziecka. Adoptowany maluszek dostaje nowy akt urodzenia. Stary jest przechowywany w archiwach USC.
    Więcej na temat: 

    Sonda

    Czy masz zaufanie do Pogotowia Ratunkowego?

    • Nie (68%)
    • Tak (32%)