Wybierz region

Wybierz miasto

    Niekoleżeński Litwin

    Autor: Jan Hofman

    2000-05-18, Aktualizacja: 2009-08-21 13:24 źródło: Polska Dziennik Łódzki

    Widzew - Petro Płock 4:3 (1:0). 1:0 - Jacek Magiera (41 min.), 2:0 - Rafał Kaczmarczyk (55 min.), 2:1 - Mariusz Nosal (61 min.), 2:2 - Mariusz Nosal (64 min. karny), 3:2 - Dariusz Gęsior (66 min.), 3:3 - Awaa (68 min.

    Widzew - Petro Płock 4:3 (1:0).
    1:0 - Jacek Magiera (41 min.), 2:0 - Rafał Kaczmarczyk (55 min.), 2:1 - Mariusz Nosal (61 min.), 2:2 - Mariusz Nosal (64 min. karny), 3:2 - Dariusz Gęsior (66 min.), 3:3 - Awaa (68 min.), 4:3 - A. Steśko (90 min.).
    Widzew: Olszewski - Magiera (od 46 min. Stasiak), Bogusz, Gęsior, Rutka - Pawlak, Szymkowiak, Kaczmarczyk (od 74 min. A. Steśko), Gedgaugas - Poskus, Zając.
    Petro: Szyszko - Sobolewski, Romuzga, Wojnecki - Wilk (od 46 min. Geworgian), Agafon, Obeidile, Budka, Majda (od 83 min. Pastuszka) - Soczewka (od 42 min. Awaa), Nosal.
    Żółta kartka Agafon (Petro).
    Sędziował Mirosław Ryszka (Warszawa). Widzów 3 tys.
    Kibice Widzewa już dawno nie bawili się tak dobrze na stadionie przy al. Piłsudskiego, jak podczas wczorajszego spotkania z Petro Płock. I od razu trzeba powiedzieć, że nie chodziło wcale o wspaniałą grę łódzkiej drużyny. Po prostu niektórzy widzewiacy robili wszystko, aby goście, którzy są zagrożeni spadkiem z ekstraklasy, wywieźli z Łodzi przynajmniej jeden punkt. Tym piłkarzom wicemistrza Polski, którym ponoć upał przeszkadzał w normalnej grze, pokrzyżował plany Litwin Arturas Steśko, strzelając w ostatniej minucie zwycięskiego gola dla aktualnych jeszcze wicemistrzów Polski. Petro nie starczyło już czasu na doprowadzenie do remisu. Bardzo dziwne było zachowanie Rafała Pawlaka, który zamiast cieszyć się ze zwycięskiej bramki złapał się za głowę w polu karnym rywala. Wytłumaczeniem może być jedynie upał, który mocno doskwierał widzewskiemu zawodnikowi...
    Skoro jednak we wczorajszym spotkaniu padło siedem bramek, to z kronikarskiego obowiązku trzeba je opisać.
    Tuż przed końcem pierwszej części meczu łodzianie objęli prowadzenie. Po akcji Mirosława Szymkowiaka i Robertasa Poskusa ładnym strzałem popisał się Jacek Magiera.
    Na początku drugiej części meczu dość niespodziewanie Petro przejęło inicjatywę, ale drugą bramkę uzyskali widzewiacy. W 54 minucie Gedgaugas idealnie zagrał do wybiegającego na czystą pozycję Rafała Kaczmarczyka, który z 10 metrów nie miał problemów z posłaniem piłki do siatki.
    Później kibice ze zdumieniem przecierali oczy. Bramki posypały się niczym z worka obfitości. Znawcy futbolu zastanawiali się, jak to jest możliwe, by drużyny ekstraklasy grały tak niefrasobliwie. Nawet przy juniorskim poziomie jest bardzo ciężko strzelić cztery bramki w siedem minut. Jednak nasi pierwszoligowcy potrafią!
    Najpierw zza pola karnego strzelał Agafon, a kierunek lotu piłki sprytnie zmienił Mariusz Nosal. W 64 minucie Gedgaugas sfaulował w polu karnym Geworiana i Nosal pewnie wykorzystał rzut karny. Już w 66 minucie Widzew znów prowadził po strzale Dariusza Gęsiora, a minutę później był ponownie remis. Tym razem gola zdobył Awaa.
    Kiedy obydwie drużyny czekały już na końcowy gwizdek sędziego, do niespodziewanego szturmu na bramkę Petro ruszył rezerwowy Arturas Steśko. Litwin ograł dwóch obrońców płockiej drużyny i kapitalnym strzałem zdobył zwycięskiego gola. Tym samym uratował honor debiutującego przed łódzką publicznością nowego trenera Widzewa Jana Żurka.
    Zapewne obserwujący wczorajszy mecz trener reprezentacji Polski Jerzy Engel żałował, że wybrał się do Łodzi. W loży honorowej zasiedli również dwaj szkoleniowcy ŁKS Bogusław Pietrzak i Adam Topolski. Najbardziej zadowolony wyjeżdżał ze stadionu Widzewa dyrektor sportowy Pogoni Szczecin Janusz Wójcik. To właśnie z jego drużyną grać będzie w sobotę, marzące się o utrzymaniu w pierwszej lidze, Petro...
    Widzew czyni starania, by sobotni mecz z Groclinem odbył się o godzinie 20.

    Sonda

    Czy masz zaufanie do Pogotowia Ratunkowego?

    • Nie (68%)
    • Tak (32%)