Wybierz region

Wybierz miasto

    Jaki będzie werdykt apelacji?

    Autor: Zofia Modro-Stęplówna

    2000-06-07, Aktualizacja: 2009-08-21 13:24 źródło: Express Ilustrowany

    Kiedy latem 1997 roku wrócił znad morza kaseta była pusta. Podejrzenie padło na syna, który - jak się potem okazało - ruszył w Polskę ze swoją dziewczyną.

    Kiedy latem 1997 roku wrócił znad morza kaseta była pusta. Podejrzenie padło na syna, który - jak się potem okazało - ruszył w Polskę ze swoją dziewczyną. Wcześniej z kumplami, z których jeden udawał pana Wodzisława, stał się właścicielem całej ojcowskiej fortuny. Odpalił wszystkim dolę, a resztę przehulał z narzeczoną, notabene autorką bankowego przekrętu. Po kilku miesiącach oboje wpadli w ręce policji. Odbył się proces karny, w którym wszyscy zainkasowali wyroki.
    Już wtedy Wodzisław P. starał się odzyskać utracone kosztowności, a ponieważ bank ani myślał o dobrowolnym zwrocie pieniędzy, złożył pozew w sądzie.
    Proces trwał dwa lata z okładem. 8 grudnia 1999 roku zapadł wyrok, w którym Sąd Okręgowy w Łodzi w pełni przyznał rację klientowi. Za wyłudzone z depozytu kosztowności nakazał bankowi zwrócić 300 tysięcy złotych wraz z odsetkami (od października 1997 roku) i kosztami procesu. W uzasadnieniu wyroku wytknął bankowi wszystkie organizacyjne niedomogi i regulaminowe luki, które umożliwiły popełnienie przestępstwa.
    Wczoraj pełnomocniczka banku starała się je odeprzeć. - Wodzisław P. sam przyczynił się do utraty kosztowności - argumentowała m.in. wnosząc o oddalenie powództwa bądź uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpatrzenia.
    Mec. Anna Dębowska reprezentująca klienta, przywołując procesowe ustalenia, wnosiła o oddalenie apelacji.

    Sonda

    Czy masz zaufanie do Pogotowia Ratunkowego?

    • Nie (68%)
    • Tak (32%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.