Wybierz region

Wybierz miasto

    Fundusz z dużą kasą

    Autor: Tomasz Kowalski

    2000-05-31, Aktualizacja: 2009-08-21 13:24 źródło: Express Ilustrowany

    To afera - twierdzą ekolodzy Demonstrację pod Urzędem Miasta urządzili wczoraj członkowie łódzkich organizacji ekologicznych. Dzień i miejsce nie były przypadkowe.

    To afera - twierdzą ekolodzy




    Demonstrację pod Urzędem Miasta urządzili wczoraj członkowie łódzkich organizacji ekologicznych. Dzień i miejsce nie były przypadkowe. Manifestowali tuż przed rozpoczęciem obrad Sejmiku Wojewódzkiego, którego radni mieli zająć się dość tajemniczą sprawą zakupu przez łódzki Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska 228 tysięcy sztuk akcji częstochowskiego banku za ponad 7,6 miliona złotych.

    - Pieniądze Funduszu powinny służyć temu, co ma w swej nazwie - ochronie środowiska, a nie - podejrzanym inwestycjom w akcje - przekonywał Rafał Górski z Obywatelskiego Ruchu Ekologicznego.
    - To po prostu afera.
    - Takie zarzuty to bzdura, nagonka - mówi Marek Kubiak, prezes zarządu WFOŚ.
    - Ci młodzi ludzie nie dostali pieniędzy o jakie nas prosili. Są rozżaleni, dają się więc łatwo manipulować. Co rok mam kontrolę NIK-u. Jak pan sobie wyobraża - czy kontrolerzy nie zauważyliby przejawów korupcji? Zarzuca się teraz Funduszowi, że chcąc przejąć kontrolę nad Bankiem Częstochowa jego akcje kupił za drogo. Ale to miało być kilka transakcji. Cena przy pierwszej wynosiła 33,60 zł. Ale dalsze pakiety mieliśmy kupować taniej (12-15 zł za sztukę).

    Waldemar Matusewicz (SLD), marszałek województwa łódzkiego, sprawujący kontrolę nad poczynaniami Funduszu, twierdził do niedawna, że zgody na zakup nie dawał. Uzależniał ją od przedstawienia mu dokładnych wyliczeń. A tego Marek Kubiak - szef Funduszu - ponoć nie zrobił.

    - Wcale nie stawiałem marszałka przed faktami dokonanymi - stanowczo twierdzi prezes Kubiak. - On doskonale wiedział o tych zamiarach. Nic nie odbywało się bez jego zgody. Informowaliśmy o wszystkim także szefów klubów radnych SLD i PSL.

    - O niczym nie wiedzieliśmy - mówi Waldemar Krenc, szef klubu radnych AWS. - Wszystko odbywało się za naszymi plecami.

    - Skoro plany przejęcia banku były tak klarowne i korzystne, to dlaczego, gdy tylko sprawa ujrzała światło dzienne, przywódcy SLD zdecydowali, że z transakcji trzeba się wycofać, a już kupione akcje sprzedać? - pytał dalej Grzegorz Stępiński z AWS.

    - Nawet na sprzedaży tych akcji nie stracimy - zapewnia prezes Kubiak.

    - Na podstawie przedstawionego mi szczegółowego raportu mogę stwierdzić, że zakup akcji banku Częstochowa nie jest żadną aferą. - mówi jednak Marek Michalik, AWS-owski wiceminister środowiska. - Ta transakcja wyglądała na całkiem rozsądną. A całe zamieszanie wygląda mi na kłótnię w łonie SLD, rządzącego w Sejmiku i w Funduszu.

    - To nie żadna kłótnia w SLD - zapewnia Andrzej Pęczak, szef klubu radnych Sojuszu.

    - Złożyłem już zawiadomienie w prokuraturze - mówi Waldemar Krenc.

    Sonda

    Czy masz zaufanie do Pogotowia Ratunkowego?

    • Nie (68%)
    • Tak (32%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.