Czarny dzień na łódzkich drogach

Aż 11 rozbitych aut i na dwie godziny zablokowana jezdnia – to efekt wczorajszego wypadku, do którego doszło przed południem u zbiegu ul. Wróblewskiego i al. Włókniarzy.

Aż 11 rozbitych aut i na dwie godziny zablokowana jezdnia – to efekt wczorajszego wypadku, do którego doszło przed południem u zbiegu ul. Wróblewskiego i al. Włókniarzy. W stojące na skrzyżowaniu pojazdy uderzył tir, którego kierowca zasnął.

Stałem pierwszy na skrzyżowaniu, czekałem na zmianę świateł. Nagle usłyszałem potworny huk i mój wóz poleciał do przodu – mówi Janusz Sumiński, kierowca punto.

– Nic nie widziałem. Coś huknęło, a potem poczułem że lecę. Mój samochód jest do kasacji – rozpacza Benedykt Maciaszek, kierowca innego fiata punto.

Sprawca zdarzenia, Sławomir Dorociak jest w szoku:

– Wiozłem puste pojemniki po dywanikach do firmy w Ozorkowie, w której pracuję. Przejeździłem 30 lat, nigdy nie miałem podobnego zdarzenia...

– Widział
∨ Czytaj dalej

em tego tira w lusterku – mówi Daniel Ogiński, kierowca niebieskiego golfa. – Jechał bardzo szybko. Nie było szans, żeby zahamował.

– To cud, że nikomu nic się nie stało – dodają policjanci.

W usuwaniu skutków karambolu pomagali strażacy. Ponad dwie godziny droga była całkowicie zablokowana.

Obwodnica śmierci

To niestety nie koniec wczorajszych wypadków. Niebezpiecznie było także na drogach województwa.

Zupełnie nieprawdopodobne rzeczy działy się w ciągu kilkunastu godzin na krajowej „jedynce” w miejscowości Aleksandria pod Ozorkowem. Najpierw pijany kierowca – pracownik jednej z firm ochroniarskich – wjechał na przystanek tramwajowy i potrącił dwóch mężczyzn, z których jeden zmarł, a drugi walczy o życie w szpitalu. Gdy nasza reporterka robiła zdjęcia miejsca wypadku, na jej oczach, dokładnie w tym samym miejscu, zderzyły się trzy samochody. Ranny został jeden z kierowców, szef pobliskiego tartaku. Jak się okazało, w pierwszym wypadku poszkodowani zostali jego pracownicy...

Dwóch mieszkańców Zgierza w wieku 47 i 24 lat oczekiwało na przystanku w Aleksandrii na przyjazd autobusu. Nagle jadące od strony Ozorkowa audi z oznakowaniem firmy ochroniarskiej zjechało na prawe pobocze i uderzyło w mężczyzn. Jednego z nich samochód z dużą siłą wyrzucił w górę, a drugiego ciągnął kilkadziesiąt metrów po jezdni. Sprawca wypadku próbował uciec z miejsca zdarzenia. Zjechał na lewy pas, gdzie doprowadził do zderzenia z nadjeżdżającym z przeciwka fiatem 126p. Dwaj potrąceni na przystanku mężczyźni w stanie bardzo ciężkim zostali odwiezieni do szpitali w Zgierzu i Łęczycy. Starszy z nich zmarł, młodszy natomiast walczy o życie, ale wciąż jest nieprzytomny.

Wypadek spowodował 25-letni mieszkaniec Ozorkowa. Pracujący jako ochroniarz Krzysztof K. w chwili zdarzenia miał 1,8 promila alkoholu we krwi.

Dokładnie w tym samym miejscu ok. godz. 11, doszło do groźnie wyglądającej stłuczki trzech samochodów. W zderzeniu najbardziej ucierpiał szef tartaku, który od rana kursował pomiędzy szpitalami w Zgierzu i Łęczycy, dowiadując się o stan zdrowia swoich pracowników. Właśnie wracał ze Zgierza i chciał skręcić w lewo. Jego volkswagen passat zatrzymał się przy osi jezdni, sygnalizując zamiar wykonania manewru. W tym momencie został uderzony z tyłu przez seicento, kierowane przez młodą kobietę. Seicento wpadło do rowu, a passat zatańczył na jezdni i wpadł pod nadjeżdżającego z przeciwka ciężarowego mercedesa na gdańskiej rejestracji. Passat nadaje się do kasacji.

To nie koniec feralnej serii. Jadący do tego wypadku wóz strażacki... zderzył się kilkaset metrów wcześniej z osobowym volvo. Kierowca volvo chciał zawrócić do miasta. Kiedy wycofywał swój pojazd, najechał na niego wóz strażacki na sygnale. W wyniku zderzenia volvo straciło zderzak i ma wgnieciony tył.

Nieprzejezdne Brzeziny

Kolejny karambol, tym razem na drodze krajowej Łódź – Łowicz, na prawie dwie godziny wyłączył wczoraj z ruchu jeden pas jezdni w centrum Brzezin.

Do kolizji z udziałem czterech aut doszło po godz. 10 przed brzezińskim magistratem przy ul. Sienkiewicza. Kierująca fiatem 126p uderzyła w tył fiata siena. Potem wszystko potoczyło się jak w dominie – fiat uderzył w peugeota, a ten, chcąc uniknąć zderzenia z samochodem przed nim, skręcił w prawo i... walnął w forda fiestę, zaparkowanego na chodniku. Popchnięty ford, należący do wicekomendanta brzezińskiej straży pożarnej, zatrzymał się na drzewie... Na szczęście, nikomu nic się nie stało.

Zobacz koniecznie

przewiń w lewo przewiń w prawo

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij