RSS   |    Newsletter   |   
Zarejestruj się   |    Zaloguj się   |    Zaloguj przez facebook
Łódź » Prezes ZDiI każe kupować whisky, słodycze i kwiaty

Prezes ZDiI każe kupować whisky, słodycze i kwiaty

2009-03-27, Aktualizacja: 2009-04-16 06:05

Express Ilustrowany Tomasz Jabłoński

Mirosław Jerzmanowski, prezes Zakładu Drogownictwa i Inżynierii (miasto posiada 100 proc. udziałów w spółce), co miesiąc wydaje kilkaset złotych na ekskluzywne alkohole i słodycze.
Mirosław Jerzmanowski, prezes Zakładu Drogownictwa i Inżynierii (miasto posiada 100 proc. udziałów w spółce), co miesiąc wydaje kilkaset złotych na ekskluzywne alkohole i słodycze.

Drugie tyle kosztują zamawiane na rachunek spółki kwiaty! Rocznie pochłania to około 20 tysięcy złotych. Proceder trwa od lat.

Prezesowi nie przeszkadza, że kierowana przez niego spółka co roku balansuje na krawędzi zysków. Ba, robi wszystko, by zatuszować kiepską sytuację finansową. W ZDiI posunięto się nawet do tego, że w ostatni dzień ubiegłego roku wystawiono faktury na ponad 1,5 mln za jeszcze niewykonane prace...

Piąta część zysku na kwiaty i whisky

Są liczne dowody na to, że prezes nie lubi oszczędzać. Na fakturach wyszczególnione są m.in. butelki whisky, czekolady, soki, kawy, orzeszki.
∨ Czytaj dalej
Reklama
Niektóre rachunki opiewają na kwoty rzędu tysiąca złotych! W przypadku kwiaciarni opisy na fakturach są bardzo lakoniczne. Brzmią: "kwiaty" albo "bukiet".

- Nie było miesiąca, by przez moje ręce nie przechodziły faktury na wykwintne bukiety nawet po 150-200 zł, z których tylko część trafiała do gabinetu szefa. Kupowane są w tej samej kwiaciarni przy ul. Łagiewnickiej - mówi Violeta Sajdak, przez ostatnie lata księgowa w Zakładzie Drogownictwa i Inżynierii. - Rachunki za ekskluzywne alkohole opiewały na kilkaset złotych.

- Ale trudno się temu dziwić, skoro w barku u prezesa dominują tylko drogie whisky, koniaki i egzotyczne wina - dodaje jeden z pracowników. Ci, którzy widzieli zasobny barek swojego szefa, jak z rękawa sypią markami alkoholi.

- Zwykłej gorzałki tam nie było, dominowały whisky: Johnie Walker i Jack Daniel's oraz wina, wśród których szef najbardziej rozsmakował się w produktach z Afryki - mówią.

Księgowa szacuje, że rocznie na kwiaty, alkohole i produkty spożywcze prezes Mirosław Jerzmanowski wydawał z pieniędzy firmowych około 20 tys. zł. Tymczasem bywało, że zakład miał w tym samym okresie raptem niewiele ponad 100 tys. zł zysku!

Z nogami na stole

"Jerzman" albo "Wódz" - tak mawiają na prezesa pracownicy. Twierdzą, że nie znosi sprzeciwów i robi, co mu się podoba. Ich zdaniem, w ciągu ostatnich 3 lat zwolnił lub przyczynił się do odejścia kilkunastu osób z kadry kierowniczej. Opowiadają, że kierowników przyjmował niekiedy w gabinecie, trzymając nogi na stole.

Podwładni zarzucają mu również, że drwi z Rady Nadzorczej, która przez ostatnie kilka miesięcy obraduje bez jednego członka - przedstawiciela załogi. Dlaczego? Otóż 5 września ubiegłego roku pracownicy wybrali do rady swojego przedstawiciela, Ryszarda Słubika. To człowiek, któremu ufają, bo nie boi się zabierać głosu. Nigdy jednak nie zasiadł w radzie!

- Mam swoje zdanie i każdą nieprawidłowość wyciągnąłbym na światło dzienne. To dlatego nie dano mi pełnić powierzonej funkcji. Z tego powodu nie brałem udziału w spotkaniach rady. A to przecież jest niezgodne z prawem! - mówi Ryszard Słubik. - Pora przestać milczeć o tym, że od momentu, kiedy wygrałem wybory, zaczęło się pasmo moich nieszczęść. Prezes zabrał mi premię, przesunął na inne stanowisko, zupełnie niezgodne z moimi kwalifikacjami.

O sytuacji w ZDiI pracownicy alarmowali prezydentów - Kropiwnickiego i dwukrotnie Tomaszewskiego. Bez rezultatu.

- Informuję, że pan Ryszard Słubik pozwał mnie, czyli spółkę do sądu i jeśli chciałby pan rozmawiać ze mną na temat Ryszarda Słubika i naszych wzajemnych relacji, to zostawmy ocenę moich działań instytucjom do tego wskazanym przez pana Słubika. Skoro mnie pozwał, to poczekam, aż sąd się wypowie, zapadnie wyrok, który wtedy skomentuję. A teraz tego komentować nie będę - mówi prezes Mirosław Jerzmanowski.

* * * * *


A co na temat wydatków powiedział nam prezes?
Oto zapis bardzo ciekawej rozmowy, jaką przeprowadziliśmy wczoraj w jego gabinecie:

Czy wydaje pan pieniądze spółki na alkohole i kwiaty?


- Jest prawdą, że spółka księguje w kosztach zakupy, które są rozdysponowywane na potrzeby spółki. Jest kupowany również alkohol, również kwiaty i również produkty spożywcze. I te zakupy są wykorzystywane na potrzeby spółki.

Czy kupowanie drogich trunków to jest właściwy wydatek dla miejskiej spółki?

- To jest właściwy wydatek, bo takie są potrzeby spółki.

Ale kto ma takie potrzeby?

- Spółka, proszę pana.

A do czego służy spółce alkohol?

- To jest tajemnica handlowa spółki. Nie mogę panu powiedzieć, w jaki sposób ten alkohol, a przynajmniej jego część jest rozdysponowywana...

Jakie kwoty miesięcznie przeznacza pan na fundusz reprezentacyjny?

- Nie mam tak szczegółowej wiedzy.

A czy dużo kupuje pan alkoholu miesięcznie? Butelkę, 15 butelek, 100 butelek?

- Chyba pan żartuje, takiej statystyki nie prowadzę. Nikt takiej statystyki nie prowadzi... Ja nie chodzę z pamiętnikiem i nie notuję sobie: to kupiłem na potrzeby spółki, a to na swoje prywatne potrzeby. Jeżeli są kupowane kwiaty, bo to akurat pamiętam, to z przeznaczeniem na uroczystości, w których spółka uczestniczy i składa wiązanki: przy Grobie Nieznanego Żołnierza, na pl. Wolności przed pomnikiem Kościuszki - to może pan sprawdzić w protokołach. Zwykle to ja odbieram te kwiaty, bo ja je składam. I to akurat pamiętam, bo uroczystości zwykle się pamięta.

Ale tych kwiatów jest bardzo dużo...

- Być może pana zdaniem jest ich bardzo dużo. Informuję pana, że skoro "dużo" kwiatów było kupionych, to znaczy, że takie były potrzeby spółki. Jeszcze raz pana zapewniam, że jeżeli jakiekolwiek zakupy są księgowane w koszta spółki, to są wykorzystywane na potrzeby spółki.