RSS   |    Newsletter   |   
Zarejestruj się   |    Zaloguj się   |    Zaloguj przez facebook
Łódź » Pitera bada przetarg na meble z Łodzi dla Sikorskiego

Pitera bada przetarg na meble z Łodzi dla Sikorskiego

2008-09-20, Aktualizacja: 2008-09-20 03:03

Polska Dziennik Łódzki Marcin Darda

Będzie ciąg dalszy sprawy zakupu mebli, które Ministerstwo Spraw Zagranicznych kupiło od łódzkiej galerii Dick-Art za 48 tys. zł. Meble, których fotografie MSZ dołączyło do specyfikacji przetargowej to...
Będzie ciąg dalszy sprawy zakupu mebli, które Ministerstwo Spraw Zagranicznych kupiło od łódzkiej galerii Dick-Art za 48 tys. zł. Meble, których fotografie MSZ dołączyło do specyfikacji przetargowej to... te same meble, które wygrały przetarg. Sprawą zajęła się Julia Pitera, antykorupcyjna minister w rządzie Donalda Tuska.

Kanapa z litej sosny fornirowanej mahoniem o szerokim, wyrazistym usłojeniu piramidowym i jedenaście foteli z rzeźbionymi sfinksami, pokrytych złoceniami z płatkowego szlakmetalu na żółtym bolusie, to szczegóły zamówienia MSZ. Wszystkie elementy miały być według specyfikacji wykonane na przełomie XIX i XX wieku i nawiązywać do "empirowych wzorów polskich i rosyjskich". Chodziło o to, by trzymały styl pozostałego wyposażenia gabinetu szefa polskiej dyplomacji Radka Sikorskiego.
∨ Czytaj dalej
Reklama


Urzędnicy Ministerstwa Spraw Zagranicznych dokładnie takie meble, zresztą rzadko spotykane, znaleźli w Łodzi. A raczej najpierw je znaleźli, a potem rozpisali na nie przetarg. Potwierdza to nawet relacja właściciela galerii Dick-Art.

- Urzędnicy MSZ sami się do mnie zgłosili, obfotografowali meble, a potem poprosili bym złożył ofertę w przetargu, który ogłoszą - mówi Ryszard Janiak. - Z mojej strony wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Zresztą ja jestem specjalistą od antyków, a nie od zamówień publicznych.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych w problematycznym przetargu nie widzi jednak żadnego problemu. Z oświadczenia, które wczoraj wydano wynika, że 48 tys. zł, to kwota za którą można dokonać zakupów bez rozpisywania przetargu. Po co więc go rozpisano? Bo "dawał pełne rozpoznanie rynku, uczestnictwo poprzez złożenie oferty każdego zainteresowanego oraz możliwość uzyskania najkorzystniejszej ceny za meble" - tłumaczą.

Zareagowała jednak Julia Pitera, pełnomocnik premiera ds. przeciwdziałania korupcji. Do prezesa Urzędu Zamówień Publicznych Pitera wysłała wniosek o skontrolowanie przetargu i sprawdzenie, czy "urzędnicy MSZ działali w porozumieniu z firmą, na rzecz której przetarg rozstrzygnięto".