RSS   |   
Zarejestruj się   |    Zaloguj się   |    Zaloguj przez facebook
Łódź » Na poligonie na Brusie trwają poszukiwania szczątków Stanisława Sojczyńskiego - "Warszyca" i jego żołnierzy

Na poligonie na Brusie trwają poszukiwania szczątków Stanisława Sojczyńskiego - "Warszyca" i jego żołnierzy

2008-03-18, Aktualizacja: 2008-03-18 04:22

Polska Dziennik Łódzki Wiesław Pierzchała

Archeolodzy podczas badań na terenie dawnego poligonu wojskowego na Brusie na obrzeżach Łodzi natrafili właśnie na kości, mogące być szczątkami legendarnego Stanisława Sojczyńskiego - "Warszyca" i jego żołnierzy, ...
Archeolodzy podczas badań na terenie dawnego poligonu wojskowego na Brusie na obrzeżach Łodzi natrafili właśnie na kości, mogące być szczątkami legendarnego Stanisława Sojczyńskiego - "Warszyca" i jego żołnierzy, zgładzonych w 1947 roku.

- To znak, że jesteśmy na właściwym tropie - twierdzi prof. Marian Głosek, który kieruje pracami kilkunastu pracowników naukowych i studentów z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Łódzkiego.

Wczoraj ekipa pracowała tylko godzinę, bo deszcz pokrzyżował jej plany. Archeolodzy dziś wznowią poszukiwania. - Mamy upatrzone jedno miejsce, ale nawet jeśli natrafimy na szkielety, to przed Wielkanocą nie otworzymy grobu i nie wydobędziemy szczątków na powierzchnię - zapowiada prof. Głosek. - Chodzi o to, że podczas świąt z pewnością wiele osób wybierze się tam na spacery i chcemy im oszczędzić przykrego widoku.
∨ Czytaj dalej
To byłoby nieludzkie.

Z identyfikacją szczątków kapitana "Warszyca", dowódcy Konspiracyjnego Wojska Polskiego, nie będzie problemu, bowiem już wcześniej Instytut Pamięci Narodowej zabezpieczył kod genetyczny członka jego rodziny.

O poszukiwaniu na Brusie szczątków dowódcy KWP i pięciu jego podkomendnych napisaliśmy jako pierwsi w ubiegły piątek. Tekst przeczytał m.in. 63-letni Janusz Łęgoszewski i natychmiast przed oczyma stanęło mu wydarzenie z 1953 roku, o którym nikomu - poza rodziną - jeszcze nie wspominał. - Z kolegą Andrzejem wybraliśmy się wtedy na dworzec Łódź Kaliska, w którym były wyświetlane non stop filmy dla pasażerów czekających na pociąg - wspomina pan Janusz. - Dla nas, młodych chłopaków, była to wielka frajda. Czas szybko mijał, zrobiło się bardzo późno i bojąc się domowej awantury, wybraliśmy się na teren Brusa, gdzie zamierzaliśmy przenocować.

Chłopcy ułożyli się do snu w głębokim leju, wkrótce nadjechał wojskowy łazik. - Wysiadło z niego pięciu funkcjonariuszy. Najpewniej byli w mundurach, ale z powodu nocy nie byłem w stanie ich określić - opowiada Janusz Łęgoszewski. - Osobnicy ci wynieśli z auta ciała dwóch potwornie zmasakrowanych mężczyzn. Jeden z nich zaczął się ruszać, więc dobili go łopatami, po czym oba ciała zakopali. Widzieliśmy to dokładnie z odległości 20 - 25 metrów. Gdy łazik odjechał, jeszcze przez kilka godzin siedzieliśmy w leju jak trusie, bojąc się wychylić. Dopiero jak zaczęło świtać, cichaczem wróciliśmy do domu.

Pan Janusz do końca życia nie zapomni tamtej nocy. Tym bardziej że jednym z oprawców był jego sąsiad, mieszkający przy ul. Kopernika w Łodzi. - Widywałem go na co dzień - przyznaje Janusz Łęgoszewski. - Pracował wtedy w więzieniu przy ul. Kopernika. W 1959 roku wyprowadziłem się z rodzicami na osiedle Koziny i straciłem go z oczu.

- To bardzo ciekawa relacja, tym bardziej że świadek rozpoznał jednego z funkcjonariuszy - podkreśla prokurator Beata Marczak z łódzkiego IPN, prowadząca śledztwo w sprawie pochówku "Warszyca". - To kolejna osoba, która potwierdza, że w czasach stalinowskich na Brusie zakopywano rozstrzelanych lub zamordowanych. Jeśli się do nas zgłosi, zajmiemy się tą sprawą.

W sprawie śmierci "Warszyca" prowadzono dwa śledztwa. Pierwsze dotyczyło tzw. zbrodni sądowej, jako że Sojczyńskiego i jego żołnierzy sąd wojskowy w Łodzi skazał na śmierć. Rozstrzelano ich na Brusie i tam pochowano. W jakim miejscu? Do dziś nie wiadomo. Wprawdzie śledczy IPN dotarli do prokuratora, który był świadkiem rozstrzelania, ale po tylu latach nie był w stanie wskazać miejsca pochówku. Sprawę tę umorzono.

To samo czeka drugie śledztwo, w którym aktem oskarżenia zamierzano objąć tych decydentów UB, którzy nie oddali rodzinom ciał "Warszyca" i jego żołnierzy, lecz w tajemnicy dokonali pochówku.

Prokurator Marczak udało się dotrzeć do naczelnika i jego zastępcy w Wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa w Łodzi, ale obaj już nie żyją. Dlatego dochodzenie trzeba będzie umorzyć.



* * * * *


"Warszyc" - legenda podziemia i postrach UB
Stanisław Sojczyński po wejściu Armii Czerwonej w 1945 r. utworzył Konspiracyjne Wojsko Polskie, liczące 4 tys. żołnierzy, walczących m.in. w woj. łódzkim. Ich najgłośniejsza akcja to atak na więzienie i siedzibę UB w Radomsku w 1946 r. Uwolniono 57 więźniów, ale siedziby UB nie zdobyto. Dwa miesiące później "Warszyc" i jego sztabowcy zostali aresztowani. Sojczyński i jego podwładni zostali skazani na karę śmierci. Wyrok wykonano w lutym 1947 r.