Ponad 180 pasażerów oczekujących wczoraj w terminalu łódzkiego lotniska już żegnało się z myślą o zaplanowanym sylwestrze w Londynie.
Obsługa Lublinka też nie wierzyła, że pilot boeinga zdecyduje się na lądowanie, bo tak ciężkich warunków pogodowych nie pamiętała od czasu uruchomienia połączenia Łódź-Londyn. Tymczasem samolot wylądował i 2 godziny później odleciał.
Zgromadzeni na ziemi ludzie klaskali. - To pilot odpowiada za życie pasażerów i to on decyduje, czy jest w stanie wylądować przy istniejących warunkach - mówi Agnieszka Nowak z działu marketingu lotniska. - Zresztą ostatnia śnieżyca wyglądała fatalnie, ale wiatr był mniejszy, a chmury dwa razy wyżej.